Najgłupsze stwierdzenie na świecie, które blokuje Cię w wielu kwestiach, na które do tej pory nie zwracałaś uwagi, to to, co powinnaś, albo jak nowa wersja Ciebie powinna myśleć, czuć się lub coś robić.
Ciekawe, że tak łatwo przychodzi ludziom mówienie innym co mają robić, albo co powinni. Moje pytanie brzmi – kto dał im do tego prawo? Bo ja nie! :).
Mogłaś wiele razy słyszeć o tym co jest dla Ciebie dobre, albo co byłoby, lub jak “powinnaś” się zachować.
“Powinnaś” to największe kłamstwo percepcyjne, jakie możesz sobie zalogować w umyśle. Nic takiego nie istnieje. Jest stosowane tylko w ramach kontroli i lęku osoby, która próbuje Ci to wcisnąć. Jednak do nowego spojrzenia na tą sprawę również trzeba się przyzwyczaić.
Bez względu na to, gdzie chcesz być, jak chcesz żeby wyglądało Twoje życie, nie daj sobie wmówić, co powinnaś a czego nie. Kto komu niby dał prawo do mówieni Ci jak “powinno” wyglądać Twoje życie? Absurd!
To samo niestety dotyczy Ciebie. Nie za bardzo masz prawo do tego, aby mówić innym co mają robić ;). Uwaga… Każdy może robić co chce i to jego prawo. Nie musi nam się wszystko podobać, nie musimy się z tym zgadzać, ale co, jeśli komuś to działa? Nie Twoje małpy, nie Twój cyrk.
Dobrze jest patrzeć na to z dwóch stron, ponieważ łatwiej się wówczas transformuje.
Tak wyszło i nie ma się z tym co spierać, słyszałyśmy to od dziecka. Być może nasze dzieci także to słyszą, ale mają nas :). Możemy je uratować od kłamstwa, co powinny, a czego nie.
Wiem, że może w tej chwili odbieram Ci z ręki mocne narzędzie kontroli i manipulacji, ale prawdziwa, pełna i silna kobiecość, nie potrzebuje go. Kiedy działasz w zgodzie ze sobą, kiedy bierzesz odpowiedzialność za siebie, nie musisz kontrolować innych. Możesz współpracować z nimi, nie kontrolując ich. W ten sposób, możesz kreować z nimi naprawdę fajne życie.
Jest duże prawdopodobieństwo, że masz wiele historii na swój temat również, co “powinnaś”, a czego nie. Po dzisiejszym wpisie, chciałabym, żebyś zaczęła obserwować, w jakiej klatce, tego co “powinnaś” siedzisz. Poza nią istnieje naprawdę fajne życie, w którym można dokonywać wyborów i decyzji, które nam służą, bez siedzenia w klatce co się powinno, a czego nie.
Ile razy wrzucasz się w wyrzuty sumienia, albo wstyd, z tym co powinnaś? Możesz sobie nawet założyć dzienniczek i zapisywać w nim, gdzie powtarzasz sobie taką historię.
TERAZ, możesz wziąć swój zeszyt, z którym pracujesz i napisać w nim, co Ci się WYDAJE, że “powinnaś”. Kolejnym krokiem, jest napisanie na drugiej kartce, dlaczego to może być kłamstwo i jaka inna rzeczywistość istnieje.
Stwierdzenie o tym, co powinnaś, a czego nie, de facto odbiera Ci prawo do tego, abyś miała swoją wolę w każdej sytuacji.
Bo matka to “powinna to”, bo Kobieta sukcesu, to “powinna to”, bo żona to “powinna to”, bo w wakacje, to “powinno się” coś tam. Gucio prawda. Żyj jak chcesz, bo masz do tego prawo. Nie chodzi tutaj o to, żeby teraz buntować się przeciwko światu jak nastolatka. Nie o tym mówię.
To, co chcę Ci przekazać, to to, że masz prawo do swojej opinii, do swojego stylu macierzyństwa, życia, wzbogacania się i bycia po prostu sobą. Masz prawo dobrze się czuć ze swoimi decyzjami i tym jak się czujesz i zachowujesz.
Ostatnio rozmawiałam z pewną kobietą, która zaczęła po kilku latach bardzo złego samopoczucia, przyjmować leki. Do tej pory leczyła się tylko naturalnymi metodami, ale nie czuła się dobrze.
Zaczęła przyjmować leki, czuła się dużo lepiej, ale nie czuła się dobrze psychicznie, ponieważ cały czas wydawało się jej, że “powinna” znaleźć naturalną metodę poradzenia sobie z dolegliwością.
Kiedy po wspólnej pracy, zrozumiała, że może czuć się dobrze, z tym, że czuje się dobrze, nadal szukając nowych metod, będąc jednak na swoich lekach, które jej pomagają, poczuła uwolnienie.
Tak mocno miała zakodowane w swojej identyfikacji, co “powinna”, a czego nie, że mało ważne stało się to, że pierwszy raz od lat (!), czuje się dobrze.
To, że masz wolną wolę i możesz decydować, jakich dokonujesz wyborów w życiu, nie oznacza, że inni “powinni” też z marszu i tym wiedzieć :). Rozumiesz? 🙂
To jest najlepsza część pracy ze sobą i nad sobą. To jest coś, o czym ludzie często zapominają. I jest to ta część, która jest moją ulubioną, bo daje wolność i spokój, jak nic innego. Przynajmniej mnie!
Jest to fakt, że nic nikomu nie musisz kazać, nie musisz pracować nad tym, żeby się zmieniał, nie musisz nic, z żadną siłą robić, ani walczyć, żeby ktoś się “zmienił” lub był “inny”. OMG, uwolnienie, co?
Nie musisz tego robić, dlatego, że wystarczy, że robisz swoją pracę nad sobą. I najlepszy HIT! Kiedy w końcu, zrobisz ze sobą, to, co masz do zrobienia, “magicznie”, ci wszyscy “inni” się zmienią lub przestaną mieć znaczenie… Kropka. Uwalniające, prawda?
Jeśli zburzyłam Ci Twój koncept o zmianie innych i wpływaniu na nich, to przepraszam, ale nie jest mi przykro ;). Kiedy poczujesz wolność wynikającą z tego faktu, zrozumiesz dlaczego nie jest mi przykro :)…
Od teraz OFICJALNIE, możesz zacząć grać w swoją grę, tego czego pragniesz i tworzenia swojego życia, bez “powinnam”. Twoja gra polega na Twoich wyborach i na tym, jak TY widzisz swoje życie. Bez robienia tak, jak innym wydaje się za stosowne lub jak “powinnaś” według ich przekonań.
To spora odpowiedzialność za siebie, robić to, co się chce i wierzyć w siebie i w to, co się robi. Jednocześnie bez lęku o utratę kontroli ;). To się nazywa WOLNOŚĆ.
Jeśli chcesz sięgnąć do korzeni i tam wyplewić swoje “powinnam” i chęć bycia grzeczną dziewczynką (więcej w tym poście klik), polecam Ci moje Szkolenie Bogini w Mocy KLIK. Na nim spotkasz się ze sobą, w każdym elemencie siebie i spojrzysz tam, gdzie do tej pory nie wiedziałaś, że można. Bo… myślałaś, że “powinnaś” inaczej…
Karola