Jak zadbać o siebie, kiedy się “nie da”

Shape Image One
Jak zadbać o siebie, kiedy się “nie da”

Jak zadbać o siebie, kiedy się “nie da”? Ta technika wymaga wprawy, decyzji, uważności, ale jest do zrobienia!

Jak zadbać o siebie, kiedy się “nie da”, czyli mój dzisiejszy poranek… Być może masz podobnie jak ja i masz wiele obowiązków. Praca, dom, dzieci, życie…i do tego wszystkiego Ty. I jak to wszystko ogarnąć? Bo przecież chcesz ogarnąć. Chcesz mieć sukces w swoim biznesie i chcesz, żeby przynosił Ci tyle, żebyś mogła jeździć gdzie chcesz i kiedy chcesz, do 5* hoteli. Chcesz mieć zaopiekowane i zadbane dzieci, udany związek , działający dom. Wszystko to musi jakoś funkcjonować. O praniu i sprzątaniu nie wspomnę, prawda? Tak. Zatem jeśli jest Ci w jakikolwiek sposób blisko do tego obrazka, ten post jest dla Ciebie.

Dziś rano wstałam, z brwiami jak Godzilla (pierwszy raz zrobiłam na nich kolor), ale ok, zejdzie. Tylko uświadomiłam sobie, że mam od 8 rano spotkania i wolałabym wyglądać jak ja… Zatem pomiędzy psem, spacerem, karmieniem jej, wstawianiem prania, zaczęłam kombinować co mogę zrobić, aby zmniejszyć intensywność koloru.

Za chwilę zaczęły mi przychodzić myśli co i o której mam dziś do zrobienia. Ogarniając kolor brwi, planując dzień, dotarło do mnie jaki znów jest intensywny i zaczęłam myśleć jeszcze jak zapewnić mojemu synowi rozrywkę podczas mojej pracy. Wątki w mojej głowie mnożyły się z każdą minutą.

I nagle przychodzi myśl. STOP. Potrzebuję romansu ze sobą. Potrzebuję ze sobą pobyć, zająć się sobą chwilę, odetchnąć. I znów… “super, ale JAK?!”

Jak zadbać o siebie, kiedy się “nie da”? SEKRET tkwi w UCZUCIU.

Spaceruję z psem, przypominają mi się kolejne rzeczy dziś do zrobienia, mam wrażenie, że mam lawinę w umyśle :). I nagle, MAM! Eureka! Nie potrzebuję więcej czasu, nie potrzebuję nic odwoływać, nie potrzebuję żadnego spa na już! Mam siebie i swoje święte miejsce w sobie. Mam swoją Boginię, jestem nią. Wystarczy połączyć się z uczuciem, które miałby mi dać dodatkowy czas dla siebie! Jakie byłoby to uczucie?

Lecę dalej :), NATYCHMIAST wchodząc stan leżenia nad basenem, relaksu, spokoju umysłu, tego luzu, lekkości. Czuję to uczucie w klatce piersiowej, jest coraz silniejsze i staje się podstawą i głównym uczuciem dzisiejszego dnia.

Nie mają znaczenia już spotkania, to ile ich mam, nie ma znaczenia godzina, ilość kilometrów w samochodzie, które zrobię. Znika znaczenie ilości zoom’ow, które dziś mam i obowiązków. Jestem tylko ja i moja Bogini. Siadam, piszę dla Ciebie ten post! Jestem w tym stanie. Leżę, odpoczywam, jestem w relaksie i ekscytacji jednocześnie. Moje serce jest spokojne, delikatne i wesołe. Jest mi dobrze. Moja głowa jest spokojna. Oczami wyobraźni leżę nawet na moim wygodnym leżaku i szykuję się na spacer po zielonej okolicy. Jednocześnie pisząc do Ciebie teraz…

Na tym polega harmonizacja każdego elementu siebie. Polega na tym, że zawsze, w każdym momencie, możesz czuć się jak chcesz i być w swojej wyobraźni gdzie chcesz!

Jak zadbać o siebie, kiedy się “nie da”, czyli jak znika iluzja pędu?

Właśnie Ci to opisałam. Za kilkanaście minut wychodzę, żeby zawieźć mojego syna na zajęcia, a ilość moich spotkań i rzeczy do zrobienia nie uległa zmianie. Co więcej, wcale nie planowałam tego postu dla Ciebie, a jednak siedzę i go piszę. Rozciągnęłam czas? Nie. Współpracuję z nim. Przynależę ze swoim sercem i wyobraźnią. Jest mi dobrze. Nic i nikt mnie nie goni, bo ja siebie nie gonię. Jestem szczęśliwa i mam za sobą dwa prania hahaha! Jest OK! Jest dobrze! I zawsze może tak być, jeśli całkowicie się ze sobą połączysz. Jednocześnie, mam PMS i dzieją się z moim ciałem i hormonami dodatkowe rzeczy. Każda z nas, która jest na to uważna i potrafi o siebie zadbać, również może tym zarządzać.

Znika ta cała historia o życiu, rzeczach do zrobienia, tra la la la. Jest TERAZ, jesteś Ty i to co jest dla Ciebie istotnie. Dla mnie istotna jesteś Ty, moi klienci, sprawy do załatwienia, rodzina, pies, ja… i inne istotne sprawy. Wszystko ma swoje miejsce i jest ono dobre.

Jest dobrze i to jest dobre.

Jak zadbać o siebie, kiedy się “nie da”, czyli jak ja to robię?

Powiesz, “tak, ale Ty już jesteś Mistrzynią” , a ja Ci powiem, nie. Ja jestem po prostu uważna na siebie i pracuję ze sobą non stop. Inwestuję w siebie, pracuję, jestem systematyczna i zdyscyplinowana. Nie zawsze tak było. Musiałam się tego nauczyć i wcale nie zawsze było łatwo. I jest drogo, bardzo. A ja nie używam wymówek, bo one jeszcze nikogo, NIGDZIE nie zaprowadziły! Mam w dupie wymówki i to, że mogłabym sobie powiedzieć nie mam czasu, pieniędzy, albo siły. Nie stosuję tych technik. W zamian za nie, stosuję techniki, którymi dzielę się z Tobą w szkoleniu BOGINI W MOCY (TUTAJ KLIK!) oraz stosuję ćwiczenia z Praktyk Bogini (lub jak woli mój syn praktyk boidudka :)) TUTAJ KLIK.

To jest moja tajemnica i rada :). Nic nie ukrywam, wszystko daję Ci na tacy :). Bierz i baw się dobrze! Ta droga jeszcze nikogo nie zaprowadziła na manowce! 😉 A wręcz przeciwnie…do szczęścia i miłości, do siebie i innych!

Do zobaczenia!

Karola